Kastracja - zbiór informacji, faktów i mitów.



Temat kastracji jest każdemu znany. Inni wiedzą więcej, inni mniej.
Ten wpis będzie dość obszerny, znajdzie się tutaj wiele bardzo ważnych informacji.
Jeśli o czymś zapomnę lub wiesz coś więcej - napisz w komentarzu. :)

Dlaczego kastracja jest taka ważna?
Mało osób zdaje sobie sprawę, jak ważny jest zabieg kastracji. Dzięki temu prostemu zabiegowi unikniemy m.in. niechcianych kocich ciąż i bezdomności kociąt, których większość umiera przedwcześnie, w męczarniach.

Czego unikniemy kastrując koty?
W przypadku kocic: ciąży, które mogą wystąpić średnio 3 razy w roku, a w każdym miocie po 4-6 młodych; męczących rui, które mogą występować co miesiąc (prócz tego wystąpić może znaczenie moczem i miauczenie w nocy); wędrówek (w przypadku kotek domowych również ucieczek z domu) w poszukiwaniu partnera; wyczerpania organizmu częstymi porodami (czasem poród doprowadzić może do śmierci kocicy, przypadki takie są dość często spotykane); chorób takich jak białaczka; ropomacicza; nowotworów.

W przypadku kocurów: znaczenia terytorium; walk o terytorium (zazwyczaj dotyczy to kota wychodzącego); walk o kocicę; długich wędrówek w poszukiwaniu partnerki; chorób takich jak białaczka; nowotworów.

Na czym polega zabieg kastracji?
Kocury wycinane mają jądra, natomiast kocice jajniki i macicę (niektórzy weterynarze wycinają tylko jajniki, jednakże lepiej wyciąć i to i to). Zabieg wykonywany jest pod narkozą.
Kotki zaszywa się szwami rozpuszczalnymi i zwykłymi (wyjąć należy je po określonym czasie u lekarza weterynarii).

W jakim wieku najlepiej kastrować kota?
Moim zdaniem jak najszybciej, a dokładniej ok. 4-12 miesiąca życia. Oczywiście starsze koty również należy kastrować niezależnie od wieku, gdyż dzięki temu będzie mniej kocich sierot.

Na temat kastracji krąży także wiele mitów i na pewno nie jeden z was, spotkał się z którymś z nich.
Najpopularniejszymi mitami dotyczącymi kastracji są:

Kocury kastruje się, a kocice sterylizuje.
W języku medycznym poprawna forma to kastracja (usunięcie jąder/jajników), zarówno kocura jak i kocicy.
Sterylizacja to zabieg podwiązania lub przecięcia jajowodów u samic i nasieniowodów u samców.
Oczywiście używać można obu pojęć. :)

Kastracja to drogi zabieg.
Nie byłabym tego taka pewna. Kastracja kosztuje ok. 100 zł. Płaci się tylko raz.
Utrzymanie jednego kociego miotu (a jak wiadomo na jednym się nie skończy) jest dużo droższe.

Lepszym rozwiązaniem są tabletki/zastrzyki antykoncepcyjne.
Moim zdaniem nie. Tak jak taki rodzaj antykoncepcji nie jest obojętny dla zdrowia kobiety, tak i dla kocicy. Przez długotrwałe stosowanie antykoncepcji mogą wystąpić różne powikłania. Wychodzi to drożej niż jednorazowy zabieg kastracji.

Zabieg przeprowadza się po pierwszej rui kotki oraz jak kot zacznie znaczyć teren.
Nie i nie. Lepiej dla kocicy, jeśli nie będzie męczyć się podczas pierwszej rui, która nie jest ani ciekawym przeżyciem dla kota ani dla człowieka. W przypadku kocura, jego mocz na pewno nie zachwyci domowników, a ma on bardzo intensywny zapach, który nie jest łatwy do usunięcia. Prócz tego istnieje prawdopodobieństwo, że kocur znaczący teren, nawet po kastracji będzie to robić, dlatego na zabieg ten lepiej zdecydować się wcześniej.

Kocica przynajmniej raz w życiu powinna mieć młode.
Kolejny mit. Nawet nie wiem co za idiota go wymyślił. Wykastrowana kotka nie będzie żałować tego, że nie zostanie nigdy matką. Koty to nie ludzie, nie mają ludzkich cech, w tym przypadku kocica nie będzie mieć do nas o to żalu. Nawet tego nie odczuje.

Koty kastrowane muszą jeść karmy dla kastratów.
Większej bzdury nie słyszałam. No tak, kot po zabiegu to już inny kot, układ pokarmowy mu się zmienił, może nawet nasz kot przemienił się w inne zwierzę? Haha!
Kot po kastracji to ten sam kot, co przed zabiegiem. Jest jedynie bezpłodny i tyle.
Nie dajcie zrobić z siebie głupich, nie kupujcie "specjalnych" karm, które są wymysłem producentów. Układ pokarmowy dalej jest na swoim miejscu i kot w dalszym ciągu jest drapieżnikiem i potrzebuje mięsa. ;)

Od kastracji kot tyje.
No chyba nie.. Kot żywiony w ten sam sposób nie zrobi się tłuściutką kulką. Dobrze zbilansowany posiłek to podstawa! Jeśli w karmie będzie minimalna ilość węglowodanów, a odpowiednio duża produktów zwierzęcych - mięso, tłuszcze, kot na pewno nie zrobi się gruby i będzie wyglądać równie dobrze jak przed zabiegiem.

Kastracja jest wbrew kociej naturze.
Tak samo jak antykoncepcja w przypadku ludzi. ;)

Kot po kastracji będzie nieszczęśliwy.
Kolejna bzdura! Kot nie myśli jak człowiek "co by było gdyby...", nie ma uczuć (jak i wielu innych ludzkich cech). U kota dominuje instynkt. Kot płodny czuje popęd seksualny, bezpłodny już nie i nie przejmuje się tym! Powiem więcej, dzięki kastracji koty odczuwają ulgę! Kocury nie muszą agresywnie strzec swojego terytorium, a kocice nie męczą się podczas kolejnych rui i porodów (o czym już wspominałam wyżej).

Zabieg kastracji jest ryzykowny.
Tak samo jak wyrywanie zęba przy znieczuleniu. Każdy zabieg niesie za sobą jakieś ryzyko, ale w przypadku kastrowania zwierzaka jest on minimalny. Zdecydowanie większe zagrożenie życia jest w przypadku kilkunastej ciąży młodej kotki, czy walce kocura o terytorium.

Kastracja kotów domowych jest zbędna.
Jeśli komuś nie przeszkadzają oznakowane ściany moczem (nie tylko przez kocury), miauczenie w nocy przez kocice czy próby ucieczek z domu, to OK. Ja jednak bym tego nie chciała. :)

Odbierając kota z fundacji, schroniska czy hodowli, zazwyczaj otrzymamy go po zabiegu, ale jeśli nie miał wykonanej kastracji, warto jak najszybciej to zrobić!
Marzec jest miesiącem sterylizacji zwierząt, dzięki czemu zabieg ten będzie tańszy. ;)

Mam nadzieję, że ktoś po przeczytaniu tego długiego tekstu, zmieni swój dotychczasowy pogląd i zrozumie, jak ważny jest zabieg kastracji.
Jeśli masz kota płodnego, a nie masz zarejestrowanej hodowli, nie chcesz robić za drugą kocią matkę, rozważ proszę kastrację swojego kota. :)


KOMENTARZE

4 komentarze:

  1. Niestety niewykastrowane koty mnożą się jak króliki...
    Kastracja i sterylizacja jest obowiązkiem świadomego posiadacza kota.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mądry i potrzebny post! Każdy kto ma kota/ psa i nie prowadzi hodowli powinien obowiązkowo udać się do weterynarza. Do tego trzeba zająć się wolnozyjącymi kotami, dobrze że świadomość jest coraz większa i jest coraz więcej fundacji, ludzi którzy to robią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)
      Może kiedyś będzie obowiązkiem kastrowanie zwierząt, kto wie. Takie rozwiązanie byłoby najlepsze. :)
      U mojego dziadka dalej jest dużo dzikusów, a do tego ktoś co jakiś czas podrzuca mu kilka kolejnych. Szkoda, że ludzie są aż tak bezmyślni i często idą na łatwiznę. :/
      Mogliby chociaż dawać kastrowane koty. Wtedy nie mnożyłyby się na potęgę.

      Usuń

Dziękuję za każdy pozytywny komentarz. :-)
Komentarze ze stroną www, z adresem bloga zostaną usunięte.